Test Kuchenki turystycznej Primus ETA Lite +

Kuchenka turystyczna Primus ETA Lite+

W tym artykule chciałem wam przybliżyć kuchenkę turystyczną Primusa – model ETA Lite+. Jestem posiadaczem tego palnika już od ponad półtora roku i zdążyłem go przetestować w wielu miejscach, na różnego rodzaju wyprawach – od letnich wędrówek po górach, przez kilkudniową podróż samochodem, aż po wielodniowe zimowe wyprawy trekkingowe z dala od cywilizacji, gdzie byłem zdany tylko na wyposażenie, które sam nosiłem na plecach.

Zacznijmy od opisu kuchenki. Primus ETA Lite+ to zestaw typu jetboil, w którego skład wchodzi: menażka; przykrywka; izolacyjny rękaw; radiator przymocowany na stałe do dna menażki; planik. Do kompletu potrzebujemy oczywiście jeszcze butlę gazową – pasuje tutaj każdy jednorazowy kartusz dowolnej marki z gwintowanym zaworem.

Wróćmy do terminu jetboil – co on oznacza? Nazwa pochodzi do marki, która pierwsza wymyśliła tego typu kuchenki – zestaw palnika i menażki, które można ze sobą sczepić. Rozwiązanie to przyjęło się bardzo dobrze – jest niezwykle wygodne w terenie, a na dodatek płomień jest najczęściej osłonięty radiatorem, co zapobiega jego zdmuchiwaniu – kuchenka gotuje szybciej i wydajniej, co w dłuższym czasie jest wyraźnie bardziej ekonomiczne. Według producenta palnik wykorzystuje 80% produkowanej energii cieplnej, kiedy standardowe palniki tylko 40% – reszta ucieka do atmosfery. Primus zmierzył również, że palnik gotuje 0,5 litra wody w 2 minuty i 45 sekund. Sam nie mierzyłem tego nigdy ze stoperem, ale rzeczywiście gotuje ekspresowo. Przy tej samej ilości wody, czas miał porównywalny z domowym czajnikiem elektrycznym. Uważam, że to dobry wynik. Kiedy byśmy czytali parametry innych turystycznych super wydajnych palników, dosyć szybko znajdziemy takie, które w 2:45 potrafią zagotować cały litr wody. Pamiętajmy jednak, że wszystkie te wartości są zawsze mierzone w laboratorium w bezwietrznych warunkach. Zależnie od wiatru czas gotowania zwykłych palników może się wydłużyć nawet kilkukrotnie, podczas gdy Primus ETA Lite+, dzięki radiatorowi zawsze będzie gotował z podobną wydajnością.

Suche fakty – specyfikacja.

  • Waga zestawu: 390 g
  • Moc palnika: 1500W
  • Czas gotowania 0,5 litra wody: 2:45
  • Wymiary: ø10 x 15 cm
  • Materiał menażki: aluminium anodyzowane
  • Pojemność menażki: około 760 ml (podziałka do 500 ml)

 

Wszystkie funkcje wynikają z cech poszczególnych elementów zestawu, dlatego przeanalizuję je dla was krok po kroku.

Jakie są poszczególne elementy kuchenki, jak działają i jak się sprawdzają w praktyce?

Pokrywka

Pokrywka jest wykonana z półprzeźroczystego materiału, który pozwala nam zajrzeć do środka. Wiele przez pokrywkę nie widać, ale w zupełności to wystarczy, by ocenić, czy woda się już się zaczyna gotować. Pokrywka ma trzy duże dziurki, przez które ucieka nadmiar pary podczas intensywnego gotowania i w ten sposób pokrywka nie wystrzeliwuje w górę. W niektórych sytuacjach pokrywka z dziurkami może nam służyć za durszlak, ale uwaga — nie zawsze. Dziurki są na tyle małe (i są tylko trzy), że np. przy gotowaniu ryżu, który przy moich umiejętnościach kulinarnych zawsze robi się bardziej lub mniej gęstą papką, jego ziarenka po przechyleniu menażki od razu czopują te dziurki i nic z tego nie wychodzi – trzeba tradycyjnie uchylić pokrywkę. Podczas gotowania np. warzyw dziurki poradziłyby sobie już dobrze. Fajnym patentem na pokrowce jest gumowa otoczka, która się nie nagrzewa i za którą możemy chwycić – tylko uwaga na ulatującą parę, która jest bardzo gorąca i łatwo można się nią poparzyć!

Menażka-garnek

Sama menażka wykonana została z anodyzowanego aluminium. Anodyzowanie jest to proces elektrochemiczny, w którym na powierzchni metalu wytwarzana jest warstwa tlenku. Ta warstwa jest ciemniejsza, a co ważniejsze twardsza i odporna na korozję. Anodyzowanie zabezpiecza więc menażkę, ale co ważniejsze zabezpiecza naszą żywność przed przedostawaniem się do niej w czasie gotowania glinu, który w nadmiarze jest oczywiście niezdrowy. Nawiasem mówiąc, odkrycie faktu, ze w czasie gotowania, aluminium przedostaje się do żywności, sprawiło, że z naszej kuchni paręnaście lat temu zniknęły na dobre zwykłe aluminiowe naczynia (nieanodyzowane). Anodyzacja w outdoorze to już standard wśród profesjonalnego sprzętu. Pamiętaj jednak, by w menażce mieszać tylko plastikowymi lub drewnianymi sztućcami – nie używaj metalu, który może tę powierzchnię zarysować.

Z fajnych patentów samego garnka mogę wskazać między innymi wygodną podziałkę wewnątrz, a także zaokrągloną krawędź ułatwiająca odlewanie z menażki zawartości.

 

Izolujący rękaw

Menażka jest otoczona izolacyjnym rękawem wykonanym z niepalnego materiału – G-1000 wypełnionego wewnątrz filcem. I to jest absolutna petarda! Menażkę możemy podczas gotowania zwyczajnie trzymać w gołych rękach – rękaw staje się po pewnym czasie tylko przyjemnie ciepły, nigdy gorący, pomimo nawet tego, że wydaje się on cienki. Kiedy inni szukali płaskiego miejsca w terenie, ja zwyczajnie stawiałem sobie butlę pomiędzy nogami, a menażkę trzymałem w rękach. Jest to też bardzo wygodne do mieszania zawartości menażki. Izolujący rękaw to jeden z elementów, który decyduje o wyjątkowości tego zestawu.

Paskowy uchwyt

Rękaw jest wyposażony w paskowy uchwyt z zaczepem. Uchwyt możemy poprowadzić bokiem lub górą. Pierwsza opcja nie jest super praktyczna — uchwyt jest poprowadzony jak w dużym kubku, ale nie jest on sztywny, więc przy nawet małym obciążeniu menażka nam się przechyla. Nigdy tak nie trzymałem menażki — kiedy mam ja w rękach zawsze łapię ją bezpośrednio za izolujący rękaw. Druga natomiast opcja — pasek poprowadzony górą to super rozwiązanie. Zrobimy tak, kiedy po użytkowaniu zestaw składamy – do menażki wkładamy palnik i inne drobiazgi (wszystko zawsze zawinięte w szmatkę, by nie porysować wnętrza!), zamykamy ją przykrywką i przykrywkę zabezpieczamy paskiem przed otwarciem. Drugim wypadkiem, kiedy pasek przerzucamy przez pokrywkę menażki, to kiedy chcemy ją podwiesić – np. w namiocie lub w samochodzie. I to też jest super opcja. W wielu miejscach postawienie palnika na ziemi jest niemożliwe. Jak pisałem wcześniej, zestaw Primusa możemy wtedy trzymać w dłoniach podczas gotowania, ale kiedy chcemy po prostu podgrzać wodę lub gotujemy ryż i chcemy go na jakiś czas zostawić na małym ogniu, zawieszenie menażki jest idealnym rozwiązaniem. Nie ma żadnych szans, żeby zawartość nam się wylała. Nie przeszkadza nierówny teren lub silny wiatr.

Podwieszenie menażki jest też fajnym rozwiązaniem w namiocie. Generalna zasada jest taka, że palników nie wolno używać w namiocie. Nigdy. Niektóre namioty spalają się całe w kilka sekund! Dla jetboilów można jednak zastosować drobny wyjątek, ale też tylko wtedy, gdy gotowanie na zewnątrz jest niezwykle trudne – np. zimą w górach przy silnym wietrze. Nasz zestaw po pierwsze się nie przewróci, a po drugie ogień jest osłonięty radiatorem, co zabezpiecza przed zetknięciem się z nim przypadkowych przedmiotów. Pamiętaj jednak, żeby być zawsze bardzo uważnym, stosując ogień w namiocie. Jeżeli nie masz doświadczenia z palnikami lub czujesz się niezbyt pewnie, nigdy tego nie rób. I pamiętaj, że zawsze robisz to na własną odpowiedzialność – każdy producent turystycznego sprzętu zastrzega, że palników nie wolno używać w namiocie.

Radiator

Do dna menażki dospawany jest radiator, który spełnia kilka funkcji. Po pierwsze chroni on ogień przed zdmuchnięciem. I to naprawdę działa! Nie musimy się przejmować nawet silnym wiatrem, choć oczywiście huragan będzie nadal skuteczną przeszkodą. W praktyce w 99% przypadków możemy spokojnie gotować, nie przejmując się wiatrem. Z tego wynikają kolejne funkcje. Kiedy ogień jest stabilny, wzrasta wydajność palnika – gotuje on szybciej i z wykorzystaniem mniejszej ilości gazu. Z radiatorem jest możliwa również jeszcze jedna rzecz. Możemy gotować z wykorzystaniem bardzo małego płomienia, kiedy np. podgrzewamy jakiś posiłek, lub czekamy, aż ryż się dogotuje. Na otwartej przestrzeni wielokrotnie miałem ustawiony bardzo malutki płomieniek – na skraju regulacji i nigdy mi sam nie zgasł (chociaż wtedy akurat nigdy mocno nie wiało). Z palnikiem bez radiatora nie byłoby to możliwe. Ostatnią funkcją radiatora jest to, że jest on jednocześnie zaczepem dla samego palnika. Spięcie menażki i planika jest intuicyjne, szybkie i jednocześnie bardzo pewne. Nigdy nie miałem takiego przypadku, by palnik sam się odpiął – przy normalnym użytkowaniu nie ma w ogóle ta

kiej obawy. Zestaw rozdzielamy, okręcając menażkę (lub palnik) o 1/3 obrotu. Nie ma żadnej blokady – żadnego kliknięcia, ale proces odbywa się z wyraźnym oporem – wszystkie elementy są po prostu idealnie spasowane.

Palnik

 

Sam palnik to prosta i pewna konstrukcja o dyszy generujacej płomień skupiony w jeden punkt. Palnik jest wyposażony w piezozaplanik oraz regulator mocy płomienia. Jest to wszystko, czego potrzebujemy i nic poza tym.

Dodatkowe nóżki

Zestaw posiada również 3 nóżki, które wkręcone w palnik w dedykowane dla nich miejsca pozwalają na palniku postawić dowolny garnek (nie tylko ten z zestawu). Jest to genialne rozwiązanie – więcej o nim piszę poniżej.

Do czego palnik jest stworzony? VERSUS Jak Ja używałem palnika?

Primus ETA Lite+ jest przeznaczony przede wszystkim do gotowania dla jednej osoby, czyli kiedy przygotowujemy posiłek tylko dla siebie np. na samotnej wyprawie. Ja osobiście gotowałem w nim również dla dwóch osób – trzeba wtedy po prostu mieszać bardzo powoli, ale się da. Dla większej liczby osób potrzebujemy albo większego garnka, albo dodatkowej menażki. I tutaj mam dla was super wiadomość! Na palniku Primusa możemy postawić też każdy inny garnek. Kupowałem palnik z myślą o samotnych wyprawach, ale w praktyce okazało się, że prawie zawsze podczas gotowania obiadu towarzyszyły mi minimum 3 osoby, a czasami więcej. Zestaw jest wyposażony w 3 wkręcane nóżki, które możemy przymocować do palnika – wkręca się je w dedykowane otwory. Możemy wtedy na nim postawić dowolny garnek lub patelnię. Punktowy, płomień oznacza, że jeżeli przygotowujemy gęstszą potrawę, cały czas będziemy musieli ją mieszać, ale nigdy nie zdarzyło mi się, abym przypalił swój obiad. Palnik doskonale sobie radzi jako uniwersalne narzędzie.

Największy garnek, jaki postawiłem na Primusie, był 10-litrowy!!! I tutaj przekonałem się w trakcie, że jest to litraż trochę zbyt duży jak na ten palnik. Makaron został ugotowany, ale w połowie zauważyłem, że podczas mieszania nóżka palnika niebezpiecznie się wygina i od tego momentu robiłem to już bardzo delikatnie. W ostateczności jest to więc możliwe, ale nie jest to planik dedykowany do takich ciężarów. Kiedy z nóżek nie korzystamy, by ich nie zgubić, mocujemy je do specjalnego zaczepu na pasku.

Mały minus

Jeżeli przeczytałeś cały tekst, już wiesz, że jest to zdecydowanie pozytywna recenzja. Staram się być obiektywny, ale uwielbiam ten palnik… więc może już nie jestem wcale taki obiektywny :] Na koniec podzielę się więc z wami jedyną rzeczą, jaka mi nie pasuje w palniku. Jest to mocowanie paska, które pozwala z niego korzystać jak z uchwytu na kubek. Już wcześniej pisałem, że rozwiązanie to nie jest wygodne, ale dodatkowo jest to jedyna kombinacja, kiedy pasek lub jakakolwiek inna część jest na tyle blisko płomienia, że może zostać uszkodzona. Tak zresztą przytrafiło się i mi. Nadtopiony pasek zobaczyłem dopiero po kilku dniach, więc nawet nie wiem do końca, w którym momencie miało to miejsce. Teraz jak używam palnika i go nie podwieszam, zostawiam pasek luźno, nie zaczepiając o nic. Pasek jest na tyle sztywny, że sam odstaje od radiatora na bezpieczną odległość. Nie jest to duża wada — jak widzicie, pasek tylko trochę się nadtopił. Nie przeszkadza to w ogóle w użytkowaniu, ale jest to rzecz, nad którą producent może pomyśleć, projektując kolejny model.

 

Podsumowanie

Primus ETA Lite+ nie zawiódł mnie w żadnej sytuacji. Ani podczas silnego wiatru, ani podczas silnych mrozów (chociaż tutaj rolę odgrywał również używany gaz). Pył i brud również nie zaszkodziły palnikowi. Zestaw jest dedykowany do gotowania dla 1-2 osób i przeznaczony jest bardziej na trekkingowe warunki niż kempingowanie, ale dzięki metalowym dodatkowym nóżkom jest to zestaw uniwersalny, który poradzi sobie i tam.

 

The following two tabs change content below.

Karol Jędrzejewski

Harcerz – turysta. Kocha ciepło i wylegiwanie się na plaży… ale ostatecznie i tak zawsze wyjeżdża na daleką północ. Jest zakochany w Skandynawii – w krajobrazach, ludziach oraz dzikiej i surowej przyrodzie. Nigdy nie potrafi sobie odmówić kąpieli w żadnym morzu, jeziorze lub rzece – metrowa warstwa lodu wcale nie jest przeszkodą – potrzebna jest wtedy tylko dobra siekiera.

Ostatnie wpisy Karol Jędrzejewski (zobacz wszystkie)

3 thoughts on “Test Kuchenki turystycznej Primus ETA Lite +

  1. Wizualnie mam bardzo podobną ale innej firmy. Taka podręczna kuchenka to obowiązek każdego podróżnika <3

  2. Bardzo sprytne rozwiązanie. Dobry czas prezentacji, zaraz sezon się zaczyna biwakowania. Widziałam wiele gadżetów turystycznych, ale ta kuchenka ma sens 🙂

Dodaj komentarz