Test jedzenia liofilizowanego Lyo Food

, 11 września 2013

O tym jak ważne jest jedzenie podczas wypraw, zarówno tych mniejszych jak i większych, nie trzeba nikogo przekonywać. Na temat tego co jeść , pomysłów i teorii jest mniej więcej tyle ilu użytkowników plecaków. Ja chciałbym dziś pochwalić się naszym nowym odkryciem. Panie i Panowie sklep Woda Góry Las ma zaszczyt z dumą przedstawić nagrodzone w tym roku na największych w Europie targach przemysłu turystycznego OUTDOOR Friedrichschaffen jedzenie liofilizowane* POLSKIEJ firmy Lyofood.
lyofood-nagroda„Polskiej” celowo napisałem dużymi literami gdyż nieczęsto zdarza się rodzimym producentom równać do najlepszych, a jeszcze rzadziej fakt ten doceniany jest przez międzynarodowe jury na imprezach targowych tej rangi. Z tym większą przyjemnością spróbowałem Farfalle ze szpinakiem i od razu zapadła decyzja: Lyofood uzupełni outdoorowe menu WGLa 🙂
Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie przetestowali nowości. Z delikatnym niedowierzaniem wszyscy słuchali moich opowieści o wyglądzie, zapachu i oczywiście ponadprzeciętnym smaku. Do momentu otwarcia paczek kiedy to nasze nosy zaatakowały zapachy przywodzące na myśl domowe obiadki u mamusi.

jedzenie-liofilizowane-przed-przygotowaniemLyofood kładzie duży nacisk na jakość produktu. Jako jedna z niewielu firm na rynku najpierw gotuje posiłki, a dopiero potem poddaje je procesowi liofilizacji (to droższe ale smaczniejsze rozwiązanie) konkurenci często po prostu mieszają wcześniej liofilizowane składniki. Serwowane jedzenie z uwagi na niską zawartość tłuszczu (używają tylko chudego mięsa) nie podbija tabel kaloryczności w przeliczeniu na gram ale smak przebija wszystko „instant” czego próbowaliśmy dotąd. Nie bez znaczenia dla nas jest też to, że znaczna część składników pochodzi z polskich upraw.

liofilizat-przygotowaniePróbowaliśmy w sumie czterech pozycji z menu:

  • Farfalle w sosie szpinakowo- serowym
  • Schab w sosie z zielonego pieprzu
  • Gulasz wieprzowy z ziemniakami
  • Liofilizowane truskawki

Przygotowanie liofilizatów jest dziecinnie proste. Wysypujemy jedzenie z opakowania (już dosłownie „na dniach” dostępne będą opakowania w których bezpośrednio można przygotować posiłek), usuwamy pochłaniacz tlenu – wygląda jak przyprawa – NIE JEMY GO i zalewamy posiłek wrzątkiem.

jedzenie-sie-robiWrzątek nie jest konieczny ale dobrze zjeść coś ciepłego – od biedy można użyć zimnej wody a nawet zjeść posiłek „na sucho” i potem popić – ten sposób jest niezły w przypadku truskawek, suche mają przyjemnie intensywny smak. Czekamy kilka minut i gotowe

schab-liofilizowanyKażde z dań możemy z ręką na sercu (a drugą gładzącą się po brzuchu) polecić. Jako ciekawostkę zwrócę uwagę na akcenty pochodzące z polskiej kuchni, niedostępne nigdzie indziej – to bigos, nawet na końcu świata możemy cieszyć się domowymi smakami.

Plusy:

  • Smak
  • Bigos!
  • Zapach
  • Możliwość  jedzenia bezpośrednio z opakowania

Minusy:

  • Trochę mniejsza ilość kalorii na 100 g w stosunku do dań konkurencji

Całe menu można już znaleźć na naszej stronie – zobacz wszystkie produkty liofilizowane Lyo Food. POLECAMY
Jak widać nam smakowało:)

juz-po-obiedzie*liofilizacja to inaczej suszenie sublimacyjne, produkt jest głęboko zamrażany, a następnie rozpuszczalnik (w tym przypadku woda) jest usuwany pod zmniejszonym ciśnieniem.

The following two tabs change content below.

wodagorylas

Comments

  1. Piotr Fijałkowski napisał(a):

    Chętnie przyjmę na testowanie 🙂 A tak na serio to wpadnę przy okazji i kupię na spróbę, trzeba promować polskie produkty 🙂 Tylko martwi mnie ta niska kaloryczność. Jednak liofile dotychczas zabierałem jedynie zimą jakos emergency gdy mi się nic nie chce lub zdygany jestem. Jak widzicie małą porcję vs dużą porcję odnośnie najedzenia się?

  2. Waldek napisał(a):

    Kupiłem, skosztowałem i …jest OK. Dobrze wygląda i smakuje. Dla mnie” Schab w sosie z zielonego pieprzu” obrzydliwy w smaku, ale za to bigos mniammmi prawie jak u mamy ! Zupki smakują, pachną i wyglądają jak powinny,dobra gęstawa konsystencja. Piotr ma rację co do kaloryczność, Zosia to może się naje jedną porcją, ja musiałem dodawać „wkładkę mięsną ” . Duży minus za czas oczekiwania na przygotowanie po zalaniu bo 10 min!
    Jak człowiek głodny to mu się spieszy. Przy bigosie byłem tak głodny że zjadłem go lekko al dente. Ale przynajmniej czułem się jak bohater powieści Jacka Londona wcinający suszonego bizona 🙂
    Ogólnie jedzenie smaczne , fajnie wglądające i nasze krajowe!
    Przy każdym jedzeniu liofilizowanym niezależnie od firmy zawsze dodawałem jakieś przyprawy ,cebulę ,czosnek „wkładkę mięsną ” traktuję danie lio jako punkt wyjściowy do przygotowania obiadu-jeśli jest oczywiście czas na pichcenie! Jeśli nie ,wcinam co fabryka dała zagryzając batonikiem by zwiększyć kaloryczność 🙂

  3. Marek Masalski napisał(a):

    Miałem okazję próbować LYO na ostatniej wyprawie. Muszę przyznać, że smak i zapach są niezłe. Plusem jest praktyczna torebka w której możemy przyrządzić jedzenie – można łatwo oderwać pół torebki żeby łatwiej było dostać się do zawartości 😉

Dodaj komentarz

BizStudio-lite Theme by SketchThemes